| Autor |
Wyślij |
|
|
#16 Pon maj 19, 2008 7:52 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 66
|
elmozg napisał(a) Polecam "Danse Macabre" by Stephen King. Tyle, że nie jest to ani horror, ani thriller, a praca naukowa (którą zapewniam czyta się równie przyjemnie jak i inne prace w/w pana). Jest to analiza horroru w literaturze, radiu, telewizji i kinie, do lat 70-tych + historie z życia autora. Nie można się nie uśmiechnąć, gdy czyta się co też on wyprawiał oglądając kiczowatego "Robot Monster" 
O, pamiętam jak się uśmiałem przy opisach "20 filmów, które trzeba zobaczyć". Opis "Omena" rządzi.
|
|
|
#17 Pon maj 19, 2008 10:17 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 86
|
Hehehe... Aż zacytuję, a co mi tam: "Dawno, dawno temu była sobie księżniczka, której podrzucono dziecko szatana i to dziecko zepchnęło ją z galerii swym trójkołowym rowerkiem. Co za paskudny dowcip! Ale mamusia mimo wszystko miała szczęście. Jako że umarła niedlugo póżniej, nie musiała występować w kontynuacji!"  Zgadnijcie co to jest: "Dawno, dawno temu księżniczka, która ukradła trochę pieniędzy, spędziła niezbyt zachwycający wieczór w przydrożnym motelu; wszystko było w zupełnym porządku, dopóki nie pojawiła się matka właściciela motelu; matka zrobiła coś bardzo niestosownego."
|
|
|
#18 Wto maj 20, 2008 12:25 am
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 784
|
Hitchock jak nic  . Ja się właśnie na nowo zaczytuje w Feist'ie - jestem już na drugim tomie Krondoru - Silverthorn. Jak przeczytam do końca pierwszą serię to znów sobie zagram w Betrayala - już mi się smaczek buduje :-).
|
|
|
#19 Wto maj 20, 2008 1:35 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 66
|
elzmog - no oczywiście, że Psychoza. Ja teraz męczę się z lekturą, a na półce czekają "Galeony wojny" Jacka Komudy.
|
|
|
#20 Sob maj 31, 2008 9:05 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 680
|
Niewiele czytałem w ciągu ostatnich miesięcy, badania na pracę magisterską i nowe PS2 pochłonęły praktycznie cały mój czas.  Do kilku książek udało mi się jednak dorwać: Mario Vargas Llosa "Rozmowa w katedrze" - w końcu przeczytałem i wszystkim polecam, ale nie jest to łatwa pozycja, przy poprzednim podejściu spasowałem po kilkunastu stronach, warto też poczytać wcześniej inne, łatwiejsze mimo wszystko książki pisarza Albert Camus "Dżuma" - zaległość jeszcze z liceum, szkoda, że dopiero teraz nadrobiłem... Yukio Mishima "Zimny płomień" (zbiór opowiadań) - mój pierwszy kontakt z Mishimą, bardzo mi się podobało, o wiele bardziej niż Yasunari Kawabata czy Kenzaburo Oe, dlatego też sięgnąłem po... Yukio Mishima "Na uwięzi" - tym razem powieść, krótka, ale czytało się chyba jeszcze lepiej niż opowiadania 
|
|
|
#21 Pon cze 02, 2008 8:20 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 294
Skąd: Koplanie uranu SoulTomb
|
Jako że sesja już jest, muszę w końcu obowiązkowo przeczytać "Krytykę Czystego Rozumu" Kanta. Ciągle mam mieszane uczucia - z jednej strony, wszystko to bardzo ciekawe, z drugiej - jedyna dostępna szybko wersja była po angielsku :/. Przynajmniej nie muszę całej czytać.
|
|
|
#22 Wto lip 01, 2008 5:01 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Teraz, jak w końcu mam wolną chwilę, zabrałem się za odkładany od miesięcy zbiór opowiadań Edgara Allana Poe. Następnie w rozkładzie jazdy mam "Amerykańskich Bogów" Gaimana oraz komiks "Ronin" Franka Millera. Zapowiada się aktywne lato  _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#23 Czw lip 10, 2008 8:50 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 680
|
Ostatnio, w przerwach między przygotowywaniem kolejnych analiz na pracę mgr, przeczytałem "Pożegnanie z bronią" Hemingway'a. Bardzo mi się podobało, ale numerem jeden wciąż pozostaje "Komu bije dzwon". Z Hemingway'a polecam jeszcze "Wyspy na Golfsztromie". Jedna z jego ostatnich książek, w dodatku niedokończona (co widać podczas lektury), wyjątkowo mnie wciągnęła. O ile uznanych "Komu bije dzwon" i "Pożegnania z bronią" raczej nie chciałbym czytać po raz drugi (zwłaszcza tej pierwszej, zbyt smutna), to po mało popularne "Wyspy" chętnie sięgnę po raz kolejny. 
|
|
|
#24 śro gru 10, 2008 1:36 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
"Amerykańscy Bogowie" straszliwie ciężko mi idą. Od lipca udało mi sie przejść jakieś 3/4 książki. Inna sprawa, że na czytanie czasu w zasadzie nie mam  Enyłej. Książce Gaimana dam odpocząć teraz kilka(naście) tygodni, bo na mikołajki mi się trafił "Fight Club" i "Rozbitek" pióra Chucka Palahniuka. Szczególnie ta pierwsza pozycja zapowiada się fascynująco. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#25 Wto gru 16, 2008 11:31 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
"Fight Club", jako książka jest bardzo dobry. Szybko i przyjemnie się czyta. Film jest może lepiej zrobiony, bardziej inteligentnie, z lepszą końcówką; książka za to jest bardziej mroczna, z bardziej drastycznymi opisami (chociaż to może po prostu moja wyobraźnia). Polecam!  Już rzuciłem się w wir "Rozbitka" tego samego autora. Absolutnie fascynująca powieść, z ledwością można się oderwać. Ledwie drugi dzień spędzony na czytaniu, a już 1/3 za mną. Wciąga bardziej niż "Fight Club" jak na razie. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#26 Wto gru 16, 2008 11:53 pm
|
|
Administrator
Dołączył: Maj 2008
Posty: 784
|
A ja zupełnym przypadkiem nadziałem się na książkę Davida Webera i Johna Ringo (ale nie wiem który z nich dał nazwisko, a który ją naprawdę napisał ;-) w duety pisarskie nie wierzę) - Marsz w głąb lądu - bardzo przyjemne czytadło sci-fi - bez głębszych przeżyć duchowych, ale akcji po same uszy. A jako że to tom pierwszy z czterech, to pewnie łyknę i pozostałe  .
|
|
|
#27 Sob gru 27, 2008 6:20 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
"Rozbitek" ukończony. Od pierwszych stron wciąga jak spiralny wir pośrodku oceanu albo jak przebijanie pęcherzyków powietrza na folii bąbelkowej. Zaczyna się od tego, że główny bohater - Tender Branson - porywa Boeinga 747, którym planuje się rozbić w bezkresach Pacyfiku. Ma jakieś 5-6 godzin do momentu, kiedy silniki maszyny się zatrzymają z powodu braku paliwa. Tender wykorzystuje ten czas, by przelać swoją spowiedź na czarną skrzynkę. Podróż jaką odbywamy z głównym bohaterem jest pełna czarnego humoru, przeróżnych rodzajów prowokacji, surrealistycznych zdarzeń i szalonych postaci. Przez tą książkę właśnie musiałem pisać wyjaśnienie w pracy, dlaczego się spóźniłem. Oczywiście, że zwaliłem na korki. Kto rozsądny by napisał, że dlatego, bo siedział do 3 nad ranem czytając? Następna książka do poczytania - "Udław się" - również Palahniuka. A potem J.D Salinger "Buszujący w zbożu" _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#28 śro sty 07, 2009 12:18 pm
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
"Udław się" Palahniuka, rządzi. Nie tak bardzo jak "Fight Club", czy "Rozbitek", ale i tak rządzi. Godny polecenia byt książkowy, opowiadający o seksoholiku, który każdym możliwym sposobem stara się zwalczyć w sobie wszelkie aspekty dobroci. Jak zwykle u Palahniuka, pokrętni bohaterowie w dziwnych sytuacjach, które polegają głównie na niszczeniu porządku i zasad, które rządzą obecnie naszą cywilizacją. I zwiastun adaptacji widziałem. Zapowiada się świetnie. Aż dziw bierze, że przegapiłem ją w kinach  _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|
|
|
#29 Czw sty 15, 2009 2:12 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 680
|
Ostatnio czytane: "O bohaterach i grobach" Ernesto Sabato - najważniejsza powieść jednego z najbardziej znanych argentyńskich i w ogóle południowoamerykańskich pisarzy, spodziewałem się czegoś bardziej w stylu Mario Vargasa Llosy, bardzo ciężko się czytało, myślę, że kiedyś znowu się za nią zabiorę "Czerwony kwiecień" Santiago Roncagliolo - porównywany właśnie do Mario Vargasa Llosy, fajnie się czytało, było chyba kilka odniesień do książek MVL, w sumie warto spróbować "Święto kozła" Mario Vargas Llosa - kolejna książka mojego ulubionego pisarza, szkoda, że już niedługo przeczytam całą bibliografię, bo coś ciężko zabrać mi się za innych autorów  , za to do "Święta kozła" długo się zabierałem, bałem się czegoś bardzo ciężkiego, sporo gorszego od "Rozmowy w Katedrze", dopiero niezły film zachęcił mnie do sięgnięcia po książkę i nie żałuję - w zupełnie innym stylu niż zwykle ("Rozmowa...", "Lituma w Andach", "Zielony dom"), tradycyjnie jest duużo więcej wątków niż w filmie, jedna z najlepszych książek zaczętych w zeszłym roku (tylko "Rozmowa w Katedrze" bardziej mi się podobała")  « Ostatnia zmiana: Piotrek, Czw sty 15, 2009 2:14 am. »
|
|
|
#30 Nie sty 18, 2009 3:30 am
|
|
Użytkownik
Dołączył: Maj 2008
Posty: 416
Skąd: Stolica
|
Z repertuaru Mario Vargas Llosa mam za sobą "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" niezbyt zachwycające, ale w sumie na tyle nieźle się czytało, że z chęcią sięgnąłbym po jakąś inną książkę tego autora. Coś konkretnego byś polecił Piotrku?  Dociągnąłem do końca "Amerykańskich Bogów". 500 stron. Jezus. Pół roku zajęło mi dobrnięcie do zakończenia. Ogólnie całkiem w porządku. Początek dobry, środek się wydłużał w nieskończoność, ale od końcówki nie sposób się oderwać. Generalnie polecam. _______________ We saw the shadows of the morning light The shadows of the evening sun Until the shadows and the light were one
|